Przejdź do menu głównego | Przejdź do treści | Przejdź do wyboru wielkości czcionki | Przejdź do mapy strony | Przejdź do osób | Przejdź do wiadomości | Przejdź do wydarzeń | Przejdź do instytucji | Przejdź do wyszukiwarki wydarzeń |

Miasto Stołeczne Warszawa

Dziesiątki miejsc na poranne spacery

Instytucje


Polska fascynacja haremem i arabami
Rzeczpospolita, str. A20, 16-10-2008, autor: Monika Małkowska

Wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie: "Orientalizm w malarstwie, rysunku i grafice w Polsce w XIX i 1. połowie XX wieku". Wystawa czynna od 17 października do 21 grudnia 2008 r.

To będzie hit wystawienniczy: realizm i silne emocje. Wykonanie bez zarzutu, kompozycje bogate w szczegóły. Tematy bardziej dla nas swojskie niż z Bollywood, w dodatku cała fabuła mieści się w jednym kadrze.
Wystawa w Muzeum Narodowym spełni oczekiwania większości - piękne, lecz źle traktowane kobiety, konie w galopie, na nich Arabowie, walka na śmierć i życie, seks i okrucieństwo. Wszystko w egzotycznych sceneriach i malowniczych kostiumach. Soft porno naszych przodków, harem idealnie nadawał się do erotycznych fantazji.
- Ta wystawa rehabilituje naszych orientalistów, długo uważanych za wtórnych wobec akademików francuskich, angielskich, niemieckich - cieszy się profesor Tadeusz Majda, turkolog, wraz z Anną Kozak kurator ekspozycji. - Uświadamia odrębność polskiego podejścia do Bliskiego Wschodu. W przeciwieństwie do zachodniej Europy mieliśmy przyjacielskie kontakty. Np. w Turcji w epoce zaborów wielu rodaków znajdowało azyl. Sympatią do orientalnej kultury zarażali Mickiewicz i Słowacki, którego rysunki z podróży na Wschód pokazujemy w muzeum. Nad motywami zapożyczonymi od Szeherezady pochylali się nasi najwięksi spece od historii w anegdotach: Jan Matejko, Józef Brandt, Alfred Wierusz-Kowalski. I mniejsi talentem, choć równie popularni - Michał Gorstkin-Wywiórski, Adam Styka, Feliks Wygrzywalski. Moim faworytem jest Franciszek Żmurko i jego mistrzowsko namalowany szlagier "Z rozkazu padyszacha". Niewolnica, choć pozbawiona życia, nadal kusi obnażonymi kształtami i alabastrową skórą.

Karawaną w świat
Skąd pomysł odkurzenia malarstwa pompierów, jak ongiś nazywano członków akademii? Współczesny odbiorca zmęczył się artystycznymi eksperymentami, poszukuje czytelnych anegdot, perfekcyjnego warsztatu i sentymentalnych opowieści. A co skłoniło stołeczne muzeum do artystycznej podróży na Bliski Wschód? Popularność tego rejonu świata, efekt działalności biur turystycznych.
- Mam świetne swoje zdjęcie na wielbłądzie, mogę dodać -zaproponowała pani pilnująca wystawy, zapatrzona w obrazy przedstawiających garbate zwierzęta na pustyni. Nie dziwię się jej skojarzeniom. Niejedna praca przypomina fotkę z wakacji w Turcji, Tunezji, Maroku. Albo folder reklamowy. Z zestawu cukierkowych landszaftów wyróżniają się nieduże widoczki pędzla Jana Ciąglińskiego. Artysta odwiedził Bliski Wschód. Jego kompozycje nie fałszują. Oddają klimat, przy tym nie są skażone dosłownością. Lekkie, impresyjne, o przypudrowanym kolorycie. Autor stworzył też najlepszy portret pokazu - drapieżną, przyczajoną "Dziewczynę z Biskry". No ale to był już 1909 rok.
Wiek przedtem mało komu dane było osobiście posmakować Orientu. Wyrywkowych informacji o specyfice tej kultury dostarczały "Baśnie z tysiąca i jednej nocy" oraz... polityka. Przypomnę: pierwsza połowa XIX stulecia to francuskie podboje w Afryce, wojna Greków o niepodległość, wojna krymska.

Topienie niewinnej
Jednocześnie ruszyły w tamtych kierunkach wyprawy naukowe, podczas których artystów zatrudniano w roli dokumentalistów. Zdarzali się też twórcy o awanturniczych naturach, którzy samodzielnie ryzykowali wyprawy do krajów islamu.
Kto by pomyślał, że do takich śmiałków należał też Jan Matejko. W1872 roku wybrał się z żoną do Konstantynopola. Roli ich cicerone podjął się Stanisław Chlebowski, przez 12 lat nadworny malarz sułtana Abdula Aziza.
- Z pobytu Matejki w Turcji pochodzi efektowny pejzaż "Widok na Bebek pod Konstantynopolem" i dwie wersje "Utopionej w Bosforze". Druga jest z prywatnym kluczem - zdradza Tadeusz Majda. - Chlebowski opowiedział Matejce dzieje miłości młodego Polaka i odaliski z haremu. Zdradę przypłaciła życiem. Poruszony artysta przedstawił krytyczny moment historii, nadając mu osobistą wymowę: odaliska ma rysy i kształty Teodory Matejkowej, w głębiny pchają sługa o fizjonomii sekretarza mistrza Mariana Gorzkowskiego, autor zaś wcielił się w obojętnego świadka egzekucji. Widać miał dość Teodory...